Nie lubiłem poniedziałków. Dlatego, że w każdy poniedziałek koledzy w pracy przechwalali się ile lasek zaliczyli. Wkurzało mnie to, bo ja nie mogłem pochwalić się żadnymi osiągnięciami na tym polu. Nie wiedziałem jak to jest wejść do klubu i już podrywać jakąś laskę przy barze. A oni? Rwali jedną za drugą, dosłownie robili sobie castingi, z którą się przespać.

Ja tak nie potrafiłem. W klubie mogłem stać cały wieczór przy barze i nic. Nawet żadna na mnie nie spojrzała, a nawet jeśli spojrzała i zagadała, to rozmowa kończyła się po 10 minutach. Byłem modnie ubrany, modnie uczesany i staram się nie przynudzać.

W końcu moja frustracja osiągnęła maksimum. Miałem już dosyć chodzenia po klubach i stania przy barze jak debil. Zapytałem kumpla jak on to robi, że laski na niego lecą. Zaczął tajemniczo gadać o eliksirze. Myślałem, że jaja sobie robi. Mamy XXI wiek, a ten mi chrzani o eliksirze. Ale nie byłbym sobą, gdybym tego nie sprawdził. Okazało się, że jest coś takiego jak SexEliksir i właśnie o nim mówił mój kumpel.

Kupiłem buteleczkę i ruszyłem na łowy. Tym razem zmieniłem taktykę. Upatrzyłem pannę, zapytałem czy mogę przynieść jej drinka. Najpierw patrzyła na mnie ze zdziwieniem i chyba lekkim zniechęceniem, ale która nie poleci na darmowego drina? Przy barze wlałem jej 8 kropel SexEliksiru do drinka. Zaczęliśmy gadać i po jakiś 10 min, ona powiedziała, że bardzo chce ze mną zatańczyć. Boże, jak ona się wiła wokół mnie. To było niesamowite! A potem…. nigdy nie miałem tak napalonej laski. Noc z nią była niesamowita!

Myślałem, że to może przypadek, bo akurat tej się bardzo chciało. Ale podczas następnego wyjścia do klubu, w ten sam sposób zdobyłem kolejną dziewczynę.

Teraz każdy poniedziałek jest moim ulubionym dniem, bo w końcu stałem się zdobywcą. Teraz już wiem, że żadna nie jest w stanie mi się oprzeć.